Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
14.

Swimming through adversities

.:: Licznik ::.
6905

.:: Księga 3::.
Dodaj do Księgi
Ksiega Gości

.:: Profil ::.




Dodaj do Ulubionych

.:: Archiwum ::.

2010
Lipiec
Czerwiec
2009
Grudzień
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień


.:: Ulubieni ::.





.:: Linki ::.


Bieg przez płotki
Gdyby historia potoczyła się inaczej...
Grupa do zadań nadzwyczajnych
Story of Lilyann
Hogwart-mystery
Rudawe myśli
Collide
Notatnik Lily

.:: Opis ::.


Każde Wydarzenie poprzedza Przepowiednia. Ale bez Bohatera nie może być Przepowiedni. / [HP]


Strona Główna

14.

- Co z Petunią? Pomaga ci? – spytał Severus.
- Nie, całe dnie przesiaduje w swoim pokoju.
- Nigdy jej nie lubiłem. Może przejdę się do was i z nią porozmawiam?
Lily spojrzała na niego groźnie.
- Ani się waż. Czy musimy cały czas o tym rozmawiać? Myślałam, że pomożesz mi przestać myśleć, a ty cały czas drążysz ten temat.
- To w takim razie, o czym chcesz rozmawiać?
- Chciałabym zadać ci pytanie, tylko obiecaj, że mi na nie odpowiesz.
- Nie będę obiecywać ci czegoś w ciemno. Po prostu powiedz mi, o co chodzi.
- Dlaczego, wtedy w piątej klasie, nazwałeś mnie szlamą? Tak bardzo mnie nienawidzisz?
- Lily, to nie tak – zaczął i zamilkł na chwilę. – Od pierwszego dnia spędzonego w Slytherinie widzę, jak ci ludzie reagują na czarodziejów urodzonych w nie magicznych rodzinach i mugoli. Oni chcą się ich… was pozbyć. Nazwałem cię tak, bo za bardzo mi na tobie zależy, bym mógł cię stracić. Pomyślałem, że lepiej stracić cię jako przyjaciółkę niż pozbawić cię życia.
- Ale przecież…
- Gdybym tego nie zrobił, oboje bylibyśmy celem ataku – kontynuował. – Oni nie zwracają uwagi na czyjeś uczucia, nie znają litości. Zrobiliby ci krzywdę, tylko dlatego, że jesteś moją przyjaciółką.
- To tylko dzieciaki! Chyba nie sądzisz, że w Hogwarcie ktokolwiek mógłby czyhać na nasze życie!
- Wszędzie, nawet w Hogwarcie, istnieją moce, o których nie masz pojęcia i nawet sobie ich nie wyobrażasz. Od nich nie ma ucieczki. Znajdą cię nawet na końcu świata, zadadzą ból, zabiją, bez zmrużenia oka.
- Czyli czeka nas wojna?
- Wojna już się zaczęła.
Tym razem milczenie trwało dłuższą chwilę. W końcu Severus chrząknął i spytał:
- Czy teraz ja mógłbym zadać ci pytanie?
- Strzelaj.
- Kochasz Pottera? – wyrzucił szybko i czekał z zapartym tchem na reakcję. Oczekiwał krzyków lub złości.
- Nie wiem – odpowiedziała, wbijając wzrok w ziemię. – Trudno jest nazwać to, co czuję. Pamiętam, że często przez niego płakałam, jak mnie ranił, jednak gdy się do siebie nie odzywaliśmy bardzo mi go brakowało. Myślę, że na pewien sposób jest po prostu moim przyjacielem.
- Rozumiem. Nigdy nie myślałaś o nim jako… potencjalnym chłopaku?
- Ja i Potter? Chyba żartujesz! – Lily zaśmiała się.
- Wiele dziewczyn uważa, że jest przystojny. Nie podoba ci się?
- Nigdy nie powiedziałam, że mi się nie podoba, ale wygląd to nie wszystko.
- Czyli jednak się w nim podkochujesz.
- Wiesz co, Sev? –Lily wstała. – Lepiej, żebyśmy się teraz rozeszli. Nie chcę się z tobą kłócić.
***
Dzwonek przerwał jej przygotowywanie obiadu. Złapała ręcznik i wycierając ręce, podeszła do drzwi.
- Potter? Co ty tutaj robisz?
Cały układany podczas podróży plan wyparował i James nie wiedział, co powiedzieć.
- Cześć, Lily. Słyszałem, co się stało i… pomyślałem, że może potrzebujesz wsparcia.
Patrzył na nią i w napięciu czekał na odpowiedź.
- Wejdź.
- Muszę zrobić obiad – powiedziała Evans, gdy weszli do kuchni.
- Nie przeszkadzaj sobie, poczekam.
James usiadł przy drewnianym, kwadratowym stole i rozejrzał się. Pomieszczenie było słoneczne, pomalowane na pastelowe kolory. W prawym rogu, naprzeciwko reszty mebli stał fotel bujany i koszyk wypełniony gazetami. Obok, na szafce, leżały druty i kłębek wełny.
- Nie wiedziałem, że potrafisz gotować.
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.
- Czy kiedykolwiek pozwolisz mi je poznać?
Lily odwróciła się.
- James, ja…
- Znowu gadasz sama do siebie? – spytała Petunia, wszedłszy do kuchni. – O, nie wiedziałam, że masz gościa. Myślałam, że w tej twojej szkole są same dziwolągi jak ty, a tu takie zdziwienie. Jestem Petunia.
Dziewczyna wyciągnęła rękę ponad stołem, ale Potter jej nie uścisnął.
- James.
- Jesteś z Surrey?
- Nie, przyjechałem z Liverpoolu.
- Merseyside? Przejechałeś tyle mil dla niej?
- Czemu tak cię to dziwi? Czyżby nikt nie chciał tego zrobić dla ciebie?
- Jak śmiesz…
- Petunio, myślę, że powinnaś iść do siebie – wtrąciła Lily. – Zawołam cię na obiad.
- Nie mów mi, co mam robić. Ale nawet gdybyś mnie błagała, to i tak nie zostałabym tutaj ani chwili dłużej. Oboje jesteście tak samo nienormalni.
Odwróciła się na pięcie i wyszła z kuchni.
- Przepraszam cię za nią. Nie wiem, co w nią wstąpiło.
- Nie przepraszaj, w końcu to nie twoja wina. Dlaczego ona tak się wobec ciebie zachowuje?
- Wszystko zaczęło się, jak dostałam list z Hogwartu. Myślę, że nie może znieść faktu, że nie jest czarownicą.
- To nie jest powód.
- Mi tego nie musisz tłumaczyć.
- James, powiedz mi, skąd wiedziałeś o mamie? Przecież nikt…
- Dostałem list od Snape’a.
- Od Severusa?
- Sama zobacz – powiedział i podał jej kawałek pergaminu, który wyjął z kieszeni.
- Nie spodziewałam się tego po nim.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo się zdziwiłem, gdy go dostałem. Chyba jest to odpowiedni moment na tymczasowe zawieszenie broni.
- Dziękuję, że przyjechałeś.
- Dla ciebie zrobiłbym wszystko.
- Wiem o tym i naprawdę to doceniam. James, chciałam cię szczerze przeprosić za to, co działo się w szkole. Chciałam to wszystko odkręcić…
- Lily, nie mówmy o tym. Umówmy się, że nic się nie stało i nikt o tych zdarzeniach nie pamięta, dobrze?
- Ale ja powinnam…
- Jesteś strasznie uparta. Dlaczego chcesz na siłę się zamartwiać? Wszystko wróciło do normy i myśl tylko o tym.
- Och, niech ci będzie.
- Skoro wypowiedziałam już dwa magiczne słowa, to czas na ostatnie. Mam do ciebie prośbę. Jutro jest pogrzeb mamy. Czy zostałbyś ze mną? Potrzebuję cię.

 


Głosuj (0)

swimming-through-adversities 11/07/2010 22:28:12 [Powrót] Komentuj



Tak. To znów ja. Zapraszam na notkę reaktywacyjną Grupy do Zadań Nadzwyczajnych. Rozdział 10 pt. Pyskata.

Dziękuję.
Kiedyś Lee Loo.
Teraz K.
K. 28/08/2010 00:58:42
zalogowany | http://grupa-do-zadan-nadzwyczajnych.blog4u.pl/ IP: zalogowany